Pragnę rewolucji w społecznym myśleniu. Choć wydaje się ta czynność być czymś ekskluzywnym. Cóż, sama filozofia od zawsze była uważana za luksus, ponieważ dla tego, by nią się zajmować człowiek ma zwyciężyć w sobie nędzę, strach, próżność, bycie zajętym, głupotę. Filozofia wymaga z jednej strony wyciszenia, ale z drugiej strony jest barzo wymagająca.
Luksus ma swoje zasady, kryteria. Jego cel jest on sam. Sam jest prawdą.
Wybrańców luksusu jest nie dużo. Inaczej nie był by to luksus – tylko tak, moda. Natomiast moda jest to zjawisko szybkopłynne, zmienne, masowe, dyktujące ludziom, odnoszącym siebie do pewnej klasy, zachowywać się oraz prowadzić swój byt w określony sposób. Natomiast luksus kreuje się każdym z jej wybrańców na podstawie własnego ekskluzywnego bycia, to jest myślenia. Wszelkie próby „gojów” luksusu skopiować jej mistrzów wyglądają oczywistą farsą, bezguściem, „imitacją cesarstwa”.
Zwykle rozumiany luksus określa się wysoką jakością, wysoką wartością oraz szczególnymi cechami swoich zwolenników. Przeciętnie w luksusie widzie się tani blask glamour’u. Ale człowiek wtajemniczony w byt wystawiającej się na pokaz pseudoarystokracji bez trudu rozpozna, iż w niej jest wszystko poza luksusem.
W rzeczywistości luksus wymusza do podświadomej powagi, będąc niesamowicie skromnym, lecz mimo wszystko, wykonany w najbardziej mistrzowski sposób, będąc cichim, uginają się kolana od jego niewątpliwej siły, będąc starym jak świat, jest zawsze aktualnym. Nie da się go lubić lub dążyć do niego, nienawidzić lub unikać. Jest jak wyrafinowany gust – albo się je ma, albo nie.
Przy tym, że jest tak cienki, niemal eteryczny, niesie w sobie ogromną siłę, zdolną do tego, by zarówno tworzyć, jak i niszczyć – samego człowieka, jak i świat. Jeżeli człowiek jest skłonny rozpoznawać luksus po jego dziełach – przedmiotom luksusu, po cenie oraz wyjątkowości, to w tym sensie luksus stanowi impuls dla urzeczewistnienia wybitnego pomysłu z szczególnie drogich materiałów dla satysfakcji wyniosłości jego posiadacza. W tym sensie luksus wykorzystał prace wielu ludzi, wielu naturalnych surowców dla stworzenia jednego niepotrzebnego (tak naprawdę) przedmiotu dla jednej osoby, która ma finansową przewagę oraz określony status społeczny, dla którego właśnie i był stworzony ten oto przedmiot.
Natomiast proponuję zająć się innymi znaczeniami luksusu. Nie mniej ekskluzywnymi, nie mniej jakościowymi oraz cennymi. Rozmowa na ten temat jest nadzwyczajnie aktualna w czasy wszechstronnej manipulacji zasobami ludzkimi, powszechnej konsumpcji, podmiany pojęć oraz wartości. Przecież pojęcie luksusu znajduje swoje miejsce w naszej świadomości i niesie w sobie wyżejwymieniony sens. Podejrzanym jest jednak to, że człowiek, posiadający wystarczajacy kapitał, uzyskany w różny sposób, może również nabyć przedmiot luksusu, aczkolwiek będzie tylko naśladować posiadanie luksusowych cech.
Przede wszystkim, luksus jest pewną wolnościa, pewną zdolnością do rozporządzenia wolnością. To znaczy, iż jest to pewien rodzaj wiedzy, możliwość swobodnie nią się posługiwać, brak uwarunkowań socjalnymi, narodowymi, materialnymi oraz emocjonalnymi ograniczeniami, zdolność do bycia źródłem własnych działań. W tym znaczeniu luksus odpowiada swoim kryterium – wiedza ma być wysokiej jakości, trudną do osiągnięcia, wymagającą sporo poświęcenia, jej wybrańcy posiadają niezwykłe cechy.
Historycznie wyróżniano trzy faktory, trzy elementy władzy – siła, kapitał oraz wiedza. Są zawsze obecne w pojęciu władzy, lecz w różne epoki ludzkiej historii jeden z elementów okazywał się szczególnie efektywnym[1].
Każdy z elementów w pewnych warunkach można zastąpić innym. Na przykład, za pomocą broni można zdobyć pieniądze lub informację z ust ofiary; za pieniądze można kupić broń lub informację. Co więcej – wszystkie trzy są wykorzystywane na wszystkich szczeblach społeczeństwa – od rodzinnego domu do areny politycznej. Tworzą triadę władzy.
Główną wadą grubej siły jest jej absolutna sztywność, nieelastyczność, to znaczy jest to władza najniższej jakości.
Bogactwo stanowi zręczniejszy instrument władzy. Siła grubego portfela jest znacznie wielostronniejsza. Można ją wykorzystywać dla pozytywnych oraz negatywnych celów. To znaczy, iż jest bardziej giętka niż siła fizyczna. Jest to władza średniej jakości.
Aczkolwiek władzą najwyższej próby jest wykorzystanie wiedzy. Jej skuteczność przejawia się w tym, iż osiąga celów z minimalnymi źródłami władzy. Jest zdolna wykonywać takie wyrafinowane zadania jak przekonanie przeciwnej strony w naszej racji, a nawet wyperswazować, iż jest to jej własny pomysł. Jest to doskonałe źródło władzy dla tego, by karać, wynagradzać, przekonywać, a nawet zdradzić. Wojskowi wyższych rangów w Pentagonie lubią nazywać wiedzę „głowną bronią szeregowego”. Wiedza również służy powiększeniu bogactwa oraz sił zbrojnych.
Toffler przedstawił w swojej książce wystarczająco przekonujących przykładów znaczenia oraz charakterności wiedzy zarówno w świecie w ogóle, jak i w konkretnej codzienności. Należy, jednak spróbować zdefiniować – czym właściwie jest – wiedza?
W naszym rozumowaniu wychodzimy z przyjętej w naszym środowisku definicji wiedzy jako umiejętność posługiwania się. Pozwala to odróżnić wiedzę od pojęcia informacji (informowany) które nie przewiduje akurat ani umiejętności, ani posługiwania się nią. W ten sposób – znać języki – jest to umiejętność konwersacji, rozumienia, pisania oraz cały inny zestaw możliwych czynności wykonywanych z językami; znać muzykę – umieć grać, komponować, rozróżniać utwory muzyczne, znać teorię muzyczną. Wiedza wykorzystuje informację oraz może oczywiście z niej się wywodzić.
Szczęśliwy wybraniec luksusu wiedzy w rzeczywistości jest bardzo nieszczęsnym. Jego egzystencja jest przyćmiona wątpliwościami i podejrzeniami, że wszystko jest zupełnie inaczej, niż się wszystkim wydaje, a nieusatysfakcjonowanie od ogólnieprzyjętych wyobrażeń o wartościach życia, pryoritetach, rozkoszach, odpowiedzialności za własne działania wywołują tylko wstręt do otaczającego go środowiska.
Ze strony wygląda to niczym zwykłe zarozumialstwo lub rozpieszczenie przez rodziców, i pewien stopień prawdy w tym, oczywiście jest. Takie wrażenie może wywołać jego chęć robienia wszystkiego po swojemu. Samemu się oparzać, próbować na smak, przewracać w poszukiwaniach odpowiedzi góry i mosty, wydawać wszystkie środki na wątpliwe dla publiczności pomysły, sprawdzać dawno udowodnione prawdy oraz wiele innych szalonych rzeczy.
Zrozumiałym jest to, że wiedza ma różne postaci i wartość, każdy element naszego bytu jest możliwy tylko dzięki określonej wiedzy o nim. Wiedzę się otrzymuje, przekazuje, gromadzi, ale oczywistym jest fakt, iz ilość (o ile można je policzyć) wiedzy bezpośrednio wpływa na jakość życia – t.j. na intensywność oraz zainteresowanie zaangażowania się w jego przeżycie.
Lecz wiedza jako luksus powinna być szczególną. Można powiedzieć, że powinna przewyższać życie, ponieważ życie wraz z troskami jest śmiesznie krótkie i przemijające. Szczególność wiedzy jako luksusu polega na tym, iż jest ona uniwersalną, ona sama definiuje życie – jako szczególna obecność, szczególna wiedza siebie. Wydawałoby się, iż temat jest nadzwyczajnie błahy i każdy człowiek wie, że jest on obywatelem swojego państwa, synem, córką, pracownikiem, studentem, emerytem, chrześcianinem, hindusem, elementem Wszechświatu. Zna siebie również jako swoje stany – ból, radość, nadzieja, życzenie, żądza, poszukiwanie; zna też życiowo niezbędne potrzeby – pragnienie, głód, sen, t.d. Zresztą człowiek jest obecny w świecie we różnych przejawach wymienionych wyżej, o ile stanowi stworzenie niewątpliwie skomplikowane oraz wielowymiarowe. Uświadomiona wiedza siebie przewiduje, iż człowiek żyje według pewnego światopoglądu, w nim pojęcia znajdują swoje miejsce w hierarhii, wytłumaczenie i argumentację. W przypadku gdy światopogląd jest nieuświadomiony, to jest on raczej chaotycznym zestawem emocji, mieszanych uczuć, wyobrażeń o życiu, śmierci, polityce, jedzeniu, stosunków ze społeczeństwem i samym sobą. Taki światopogląd jest pozbawiony siły i skuteczności, ponieważ wszystkie wymiary bytu człowieka wymagają skupienia, odwracają uwagę człowieka od określenia celów egzystencjonalnych oraz dążenia do nich.
Wnioskujemy, iż szczegółna (uświadomiona) obecność – jest kwestią szczególnego (uświadomionego) światopoglądu – sprawdzonego przez przeszłość, sięgającym korzeniami w nieskończoną przyszłość, obejmujące sens życia żyć i sens bólu zęba w nocy.
Może się wydac, iż znacząco odstąpiliśmy od zamierzonego celu rozważania. I faktycznie: kiedy w końcy będzie mowa o tym, jak osiągnąć sukces w biznesie, zdobyć wypasiony samochód i uznanie u dziewczyn? Cóż, oczekiwania zupełnie tradycyjne dla współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego. Należy zauważyć, że jego teoretyczne podłoże jest już doskonale opracowane i wnikać w to pytanie jest zbędnym.
Interesującą dla nas jest podstawa życia luksusowego. Natomiast w życiu obserwujemy niczym nieograniczoną rozpustę prestiżowej konsumpcji powodującą wyczerpanie zasobów naturalnych planety, zboczone poczucie rzeczywistości tzw. złotego miliarda, wykorzystującego pracę, umysł oraz czas całej reszty mieszkańców planety; nie zadowalnia nas taki stan rzeczy…
Z pewnością dla takiego rozważania należy zrozumieć, udowodnić niezbędność alternatywnej wizji czym jest luksus, co by dawało poczucie pewności siebie, rozkosz, swiatło w tunelu…
W poszukiwaniach zaspokojenia potrzeb i pragnień człowiek w końcu osiąga stan całkowitej niesatysfakcji. Wydaje się, że w takiej sytuacji należy albo się poddać, albo się zabić w wyciskaniu kropli soku ze źródła rozkoszy. Ale, „jak głoszą stare teksty” jedyne, dla czego warto się zabijać – jest to wiedza siebie… Bowiem by w tym nagromadzeniu cielesnych skurczów, nieustannego bólu, emocjonalnych burz i obojętności, intelektualnego rzucania się od jednego przedmiotu do innego – znaleźć siebie – potrzebna jest wybitne zainteresowanie i zrozumienie takiej konieczności. Pilnej konieczności. Realnie jest ta konieczność uzasadniona przeciętną długością życia, szybko przemijającymi stanami świadomości, prawie przezroczystą luką pomiędzy bogactwem a nędzą, społeczeństwem a samotnością, życiem a śmiercią, miłością a zapomnieniem, swiętością a przestępstwem. Jednak w rzeczywistości mało kto ma do czynienia z takimi kategoriami dopóki umiarkowane troskliwe życie nie zostanie „wstrząsniętę grobem”. To jest, gdy strach śmierci, wieczność nie spojrzy człowiekowi w oczy.
Aktywna postawa, rozumienie siebie zlekka odsłania jakieś świetliste prawie mistyczne wymiary, które, jak świadczą postępowi w tym przedmiocie ludzie, można nawet opanować. Nie są czymś niesamowitym i nieosiągalnym. Wszystkie się znajdują w samym człowieku – w złożonej budowie jego ciała, w nieskończonej jego psychice, niezbadanej sile ludzkiej myśli… Ale na tyle nie włada człowiek tym wszystkim, na ile nie poznał istotę, życie, potrzeby oraz zadania tych wymiarów, i najważniejszego – „Ja”. W przeciwnym przypadku właśnie te wymiary władają człowiekiem, ropraszają jego uwagę, zabijają pragnieniami, myślami-gumkami do żucia, których się nie da pozbyć.
Drogo kosztuje sukces w kontrolowaniu własnych stanów, pewności w prawidłowości drogi życiowej, światopoglądu, zadań wynikających z nich; w znalezieniu światła pokonującego w człowieku ograniczenia oraz przeszkody, fatamorgany przeszłości. W konsekwencji człowiek zdobywa nie tylko bogactwo, lecz luksus, który nigdy nie ubywa a jest eliksirem życia nawet po śmierci.
W tym miejscu pragnę zasygnalizować, że pobocznym zjawiskiem poszukiwania jest wpływ na kolej rzeczy w społeczeństwie. Następnie ten fakt staje się świadomą tożsamością tego, co człowiek myśli o sobie, jakim siebie zna przede wszystkim. Albowiem bycie jest tożsame myśleniu, nawet gdy o tym nie podejrzewamy… Nasuwa się tu pewien wniosek – a właściwie – zmienić świat możemy tylko poprzez zmianę samych siebie, t.j. – uświadamiając, realizując siebie jako wielowymiarową rozumną istotę.
Przyszło mi do głowy poddać wątpliwościom istniejące wyobrażenie o luksusowym życiu, które jest totalnie przesiąknięte prestiżowym konsumpcjonizmem i wyraźnym brakiem satysfakcji pustki wewnętrznej znudzonych obywateli świata, i zaproponować stworzyć nową, choć zresztą starą jak świat, wizję wartości ludzkich, które by to zaspokajały wieczny niepokój metafizyczny, które by rozwijały wysokie ludzkie cechy, prowadzące ku realizacji idei człowieka – wieńca ewolucji przyrody szczególnej rangi – bowiem … znającego[2] swoją rozumność.
Wygląda na to, że doprowadziliśmy kwestię filozofii luksusu do frazy – nosce te ipsum[3]! Tylko chcę zwrócić uwagę, że chcę zadać kierunek temu poznawaniu siebie. Realizuj się. Człowiek jest nieskończoną możliwością człowieka – oto jest droga do luksusu, niezmiennym wartościom, radosnym odkryciom siebie…